TERAZ POLSKA, KUPUJ POLSKIE PRODUKTY, DOBRE BO POLSKIE to tylko trzy z wielu funkcjonujących na rynku haseł promujących polskie produkty. Pozornie sprawa jest oczywista. Po tylu latach promowania „polskiego” trendu zakładamy, że już każdy Polak rozumie sens akcji. Wydaje się, że pisanie o tym, to tylko powielanie banalnych artykułów. Okazuje się jednak, że świadomość sensu promowania i kupowania polskich produktów wśród klientów wcale nie jest na wysokim poziomie. Ewidentnie widać to na przykładzie branży meblarskiej, w ramach której firma Laguna działa już ponad 20 lat.
Niemal 50 lat temu socjolog Stanley Milgram przeprowadził eksperyment pod tytułem „Świat jest mały”. Udowodnił on, że każdego z nas (mnie, autora tego tekstu i Ciebie, czytającego) dzieli zaledwie 6 uścisków dłoni. To nieprawdopodobne doświadczenie po kilku dekadach dalej wydaje nam się zaskakujące. A przecież od tamtej chwili świat się zmienił, a w zasadzie powinienem napisać „skurczył”. Loty samolotem przestały być luksusem, a zaczęły być koniecznością. Podobnie posiadanie samochodu nie jest już przywilejem, a prozą dnia codziennego. Pojawił się Internet, telefony komórkowe, które z czasem zamieniły się w kieszonkowe komputery. Dlaczego więc każdy, z kim rozmawiam, dziwi się i wątpi, że tylko 6 osób wystarczy, by połączyć nas z dowolną osobą na świecie?
Wróćmy więc do naszego tematu. Kupując polski produkt, naprawdę wspieramy polską gospodarkę. Pisząc o polskim produkcie, mam na myśli produkt, który został całkowicie wytworzony w polskim zakładzie pracy. Zakłady pracy oferują zatrudnienie dla kilkudziesięciu, kilkuset, a nawet kilku tysięcy osób. Kupując towar produkowany przez takie przedsiębiorstwo, wspieramy jego rozwój, a co ważniejsze, zapewniamy pracę osobom w nim zatrudnionym.
To, na co pragnę zwrócić uwagę, to fakt, że osoby, które pracują w polskich przedsiębiorstwach, nie są anonimowe. Dowodem jest eksperyment, którego wyniki przytoczyłem powyżej. Najwyżej 6 osób dzieli nas od tej, która dzięki naszym zakupom ma pracę. I tutaj kolejna uwaga. Ta sama relacja działa w drugą stronę. Jeśli pracujesz w polskiej firmie i Twoja posada zależy od tego, czy ktoś kupuje produkty tej firmy, to osoba, której pomogłeś Ty, pomaga Tobie. Jest jeden warunek – każdy w tym łańcuchu dba o to, aby w koszyku zakupowym znajdywały się produkty polskich producentów.
W ramach planowanych akcji marketingowych zleciliśmy badania rynku polskich stolarzy i zakładów stolarskich. Poprosiliśmy o ocenę sytuacji i tendencji panujących wśród stolarzy i ich nastawienia do produktów/systemów, na jakich pracują. Wyniki, jakie otrzymaliśmy, mocno nas zaskoczyły. Okazało się bowiem, że jeśli założymy tę samą jakość oraz cenę na dany produkt, to fakt, czy jest on produkowany w Polsce, czy poza jej granicami, nie ma najmniejszego znaczenia. Mało tego, jeśli produkt produkowany w Chinach jest droższy od tego polskiego, to też nie jest to argument, żeby kupować ten polski.
Jaka jest przyczyna takiego postępowania? Część osób prawdopodobnie nie wie, które firmy produkują w Polsce, a które nie. Zorientowanie się w tym, kto jest producentem, a kto importerem, jest dość trudne, ale nie niemożliwe. Importerzy starają się ze wszystkich sił wyglądać na rodzinnie polskie przedsiębiorstwa. W większości jednak wynika to z nieuświadomienia sobie konsekwencji, które idą za takim, a nie innym wyborem. Jako konsumenci widzimy, jak nasze decyzje zakupowe odbijają się na naszej kieszeni dzisiaj, ale czy zastanawiamy się, jak odbijają się na niej jutro? Co więcej, cena nie jest argumentem, ponieważ mówimy o sytuacji, kiedy produkt polski kosztuje tyle samo lub jest tańszy od chińskiej podróbki. Prawdopodobnie czasami stolarz kupuje dany produkt, bo innego nie ma w hurtowni, w której zwykle się zaopatruje, czasami dlatego, że zna dane rozwiązanie lub handlowca, który mu je sprzedaje. Jakie powody by nim nie kierowały, powoduje, że miejsca pracy, wynagrodzenia, które mogłyby zostać w kraju i posłużyć do zakupów na rynku lokalnym, jadą w głównej mierze do Chin.
Kolorytu sprawie dodaje fakt, iż wiele produktów wymyślonych przez konstruktorów Laguny jest kopiowanych w sposób ewidentny, a nawet bezczelny. W ostatnich dniach obserwowaliśmy próbę wprowadzenia nowych systemów przesuwnych przez jedną z firm sprzedających na rynek polski różnego rodzaju akcesoria meblowe. Sprzedaż szybko została wstrzymana, gdyż okazało się, że produkty zostały podrobione. Firma ta, jak również jej podobne, składają zamówienia na identyczne polskie wyroby do zagranicznych fabryk, najczęściej chińskich, by oddać im za „friko” kilka lat pracy i myśli polskich inżynierów, przyspieszyć rozwój chińskiej gospodarki o 5 lat prób i błędów, badań, konsultacji i inwestycji (przez ostatnie 11 lat w handlu towarami Chiny awansowały z 6. na 2. miejsce w skali światowej), wspierając chiński rynek finansowy „wybranych” przez rząd komunistyczny właścicieli fabryk „żywą walutą” (za towary płacą gotówką, najczęściej w formie przedpłaty), chętnie biorą też na siebie ryzyko ewentualnego sporu sądowego za naruszenie praw autorskich i majątkowych rodzimych producentów. Często również rejestrują na swoje imię cudze rozwiązania.
Niestety, całość procederu jest wspomagana przez polskie ustawodawstwo, które – aby uznać produkt za oryginalny – wymaga jedynie zmian kosmetycznych w konstrukcji. Fakt ten jest permanentnie wykorzystywany przez liczne firmy handlowe, zlecające całą produkcję poza granicami kraju, a nawet w Unii Europejskiej.
Co więcej, firma Laguna jest jedną z dwóch firm oferujących systemy do drzwi przesuwnych, posiadającą własne, polskie zakłady produkcyjne. Natomiast pozostała część firm sprzedających na polskim rynku systemy przesuwne produkuje na Dalekim Wschodzie. Proszę sobie wyobrazić, jak wielkie pieniądze uciekają poza granice naszego kraju!
W tym miejscu chcemy namówić wszystkich polskich stolarzy, którzy nie pracują na polskich systemach przesuwnych, do chwili refleksji. Zastanówcie się nad niniejszą treścią i spróbujcie zainwestować w polskie rozwiązania.
Zainwestujcie w nie z racjonalnego powodu, jakim jest dbałość o własny interes, własną przyszłość. Skoro tylko 6 rąk dzieli nas od siebie, to również tylko 6 portfeli. A im grubsze będą, tym łatwiej będzie o nowe zlecenia na szafy, kuchnie czy drzwi. Namawiamy więc do inwestowania w samych siebie. Nikt inny tego za nas nie zrobi!
Maciej Maliński
kierownik marketingu firmy Laguna